Jak wypocząć, to tylko na rybach!

Płytki, niespokojny sen, problemy z koncentracją i chroniczne zmęczenie – gdy zauważyłem wszystkie te oznaki przemęczenia, postanowiłem wziąć kilka dni wolnego, nie zważając na wszystkie ważne i bardzo ważne sprawy.

Tygodniowy urlop tylko we dwoje

Od kiedy kilka lat temu założyłem własną firmę, czas wolny zaczął być towarem deficytowym. Później ślub, narodziny córeczki i nawet nie zauważyłem, kiedy pojedyncze siwe włosy zmieniły się w całe srebrne pasma. Wypracowany na siłowni kaloryfer zniknął, a i kondycja znacznie się pogorszyła. Postanowiłem przynajmniej zbliżyć się do dawnej formy, a powrót do zdrowego trybu życia zacząć od tygodnia naprawdę solidnego odpoczynku.

Kiedy zaproponowałem żonie wyjazd na działkę tylko we dwoje, pierwsza zaczęła się pakować. Nie wiedziałem, jak zareaguje na pomysł podrzucenia  Antosi dziadkom. Do tej pory nasi rodzice zajmowali się nią nie dłużej, niż przez weekend, a my chcieliśmy wyjechać aż na 5 dni. Ale okazało się, że Ania równie silnie odczuwała potrzebę wypoczynku i odcięcia się od całego świata.

Przygotowania do wyjazdu na ryby

Taki wypoczynek na działce marzył się nam obojgu. Długi sen nieprzerwany dźwiękiem budzika, wspólne wycieczki rowerowe oraz nadrabianie zaległości książkowych – taki był plan. Ja postanowiłem przypomnieć sobie również sztukę łowienia ryb. W garażu znalazłem zakurzoną wędkę i skrzynkę ze spławikami i haczykami. Brakowało mi tylko woderów, ale te zamówiłem w sklepie, w którym kupuje odzież ochronną dla moich pracowników. Do urlopu zostało tylko kilka dni, ale wiedziałem, że kurier dostarczy kalosze na czas.

W firmie uprzedziłem, że maile będę odbierać raz dziennie, ale odpowiem tylko na te niecierpiące zwłoki. Służbowy telefon zostawiam wyłączony, z zostawioną informacją o moim urlopie na poczcie głosowej. Wspólnik, trochę przerażony nową sytuacją, poczuł cały ciężar odpowiedzialności. Pomysł na tygodniowy urlop, podczas którego można wyłączyć telefon, bardzo mu się spodobał i już zapowiedział, że za miesiąc pójdzie w moje ślady.

Relaks na świeżym powietrzu postawił mnie na nogi

Ten tydzień minął nam tak szybko, że nim się spostrzegliśmy, już rozpakowywaliśmy bagażnik naszego samochodu. Dużo snu i bardzo ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym były dla nas błogosławieństwem. Okazało się, że Antosia każdy weekend chce spędzać u dziadków (tylko jeszcze nie wie, u których bardziej), moja firma cały czas prężnie działa, a grupa przedszkolaków polubiła panią na zastępstwie prawie tak bardzo, jak moją żonę. I wszyscy są szczęśliwi!

Dodaj komentarz